BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Mapuche jak Pinochet?

Nie tak dawno pisałem, że nie rozumiem niektórych działań chilijskich Indian Mapuche jak chociażby bojkotu wydania programu Windows w mapudungun – ich języku...

I nie rozumiem ich coraz bardziej. Ich aktywiści zachowiują się tak, jakby chcieli zmobilizować przeciwko sobie resztę chilijskiego społeczeństwa. I przy okazji pozbawić się międzynarodwej sympatii dla swych dążeń. Bo jak inaczej można wytłumaczyć to co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu w Santiago? Kiedy to zamaskowani aktywiści Ruchu Uwolnienia Mapuche wtargnęli do biblioteki Universidad de Chile, zrabowali stamtąd blisko 1500 książek, które spalili na barykadzie wybudowanej tuż przy kampusie Juan Gómez Millas tegoż uniwersytetu. I nie były to w dodatku byle jakie książki, lecz unikalne, zabytkowe egzemplarze. Bojówkarze spalili m.in. rękopisy Benjamína Vicuñii Mackenna, wybitnego XIX-wiecznego chilijskiego historyka i polityka, egzemplarz pierwszego wydania encykliki „Rerum Novarum” Leona XIII, a także fragmenty księgozbiorów podarowanych uniwersytetowi przez chilijskich pisarzy: Mariano Latorre, Ricardo Latchama i Mario Góngora.

Tego typu działania nie mają usprawiedliwienia. I nic tu nie zmienią pozostawione przez manifestantów w uniwersyteckiej blibliotece ulotki z hasłem „Opór nie jest terroryzmem -uwolnić uwięzionych Indian”. Ma rację Eva Sanzano, dyrektor Departamentu Filozofii i Humanistyki Uniwersytetu Chile, do którego należały spalone książki mówiąc, że „był to akt faszystowski, bowiem tylko faszyści działają w równie irracjonalny sposób”.

Palenie książek ma w dodatku w Chile dość ponurą tradycję: po przeprowadzonym przez Pinocheta zamachu stanu także masowo palono niepodobające się wojskowemu reżimowi tytuły. „Ten kto to zrobił, na pewno nie przysłużył się naszym interesom. Naprawdę jest mi wstyd.” – stwierdził Héctor Morales, jeden z działaczy Stołecznego Stowarzyszenia Indian Mapuche i profesor socjologii na Uniwersytecie Chile.

Indiańscy aktywiści chcieli zaprotestować przeciw wciąż istniejącym w chilijskim prawie, wprowadzonym przez Pinocheta, tzw. ustawom antyterrorystycznym. Pozwalają one na osądzenie osoby podejrzanej o terroryzm w przyspieszonym trybie z ograniczonym prawem do obrony. I rzeczywiście służą one obecnie głównie do represjonowania indiańskich działaczy opierających się np. wyrąbowi drzew przez wielkie zachodnie koncerny na terenach historycznie należących do Mapuche. Jest to bez wątpienia skandal, ale jednak nie można z nim walczyć używając równie skandalicznych metod. Robienie barykad aby utrudnić pracę drwali to jedna sprawa, a palenie książek to zupełnie inna... Na pewno trzeba walczyć o zwolnienie indiańskich działaczy siedzących w więzieniu za obronę ziemi, jednak nie w ten sposób. I oby ci którzy spalili w Santiago książki jak najszybciej trafili przed sąd i za kratki. Nivia Palma, dyrektor bibliotek Uniwersytetu Chile podkreśla zdziwiona: „Mapuche okazywali dotąd duży szacunek wobec innych kultur.” I oby tak pozostało. W interesie samych Mapuche…


>Technorati tags: , , , , .
>Blogalaxia tags: , , , , .
czwartek, 07 grudnia 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: skiman, 158.53.79.83.cust.bluewin.ch
2006/12/11 13:26:35
To raczej zwykla glupota i bezmyslnosc, a nie faszyzm. Rownie godna potepienia.
-
Gość: , c193-150-249-15.bredband.comhem.se
2006/12/13 10:12:27
Zwykla bezmyslnosc... Czy tak popularny dzis konflikt miedzy zwolennikami spolecznosci bazujacej na etnicznosci i spolecznosci uniwersalnej? Czy bycie indianinem wyklucza ksenofobie?