BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Pinochet nic nie wiedział?

Generał Augusto Pinochet, ten sam który przez lata powtarzał że „w Chile żaden liść na drzewie nie zadrży bez mojej wiedzy”, twierdzi nagle że był figurantem. I wszystkie ważne decyzje podejmowali jego podwładni o niczym go nie informując...

Sędzia Alejandro Solis, który prowadzi śledztwo w sprawie przeprowadzonego w 1974 roku w Buenos Aires zamachu na chilijskiego generała Carlosa Pratsa, ujawnił właśnie, że Pinochet podczas tegotygodniowego przesłuchania stwierdził, że o przygotowaniach do zamachu swego byłego szefa nic nie wiedział. Że morderstwo zaplanował, w koordynacji z argentyńskim wywiadem SIDE, jego kolega generał Sergio Arellano Stark. Ten sam, który dowodził owianą ponurą sławą „karawaną śmierci”, czyli oddziałem który tuż po objęciu władzy przez wojskowych podróżował po Chile i mordował opozycjonistów. Co też – przekonuje teraz Pinochet – było własną inicjatywą Arellano. „On zawsze sam sobą dowodził” – powiedział były prezydent sędziemu Solisowi.

Te „rewelacje” raczej nie przysporzą Pinochetowi sympatyków. Nawet jego dawni bliscy współpracownicy coraz częściej publicznie krytykują niechęć generała do brania odpowiedzialnoście za własną politykę i spychanie odpowiedzialności na innych. „Pinochet to tchórz i człowiek bez honoru, nie zasługujący na żaden szacunek” – twierdzi wręcz gen. Manuel Contreras, założyciel i długoletni szef DINA, tajnej politycznej policji pinochetowskiego reżimu.

Rzeczwiście bardzo trudno uwierzyć, że zamach na generała Pratsa planowany mógł być bez wiedzy Pinocheta. W końcu nie był to byle kto, lecz jego długoletni przełożony. W rządzie Salvadora Allende Carlos Prats kumulował funkcje wiceprezydenta Chile, ministra obrony, ministra spraw wewnętrznych i szefa chilijskiej armii. I to właśnie Prats, w chwili gdy 21 sierpnia 1973 roku podawał się pod presją innych generałów do dymisji, zarekomendował Pinocheta jako swego następce na czele armii. „Augusto to profesjonalny, apolityczny wojskowy” – powiedział Prats do Allende. Nie przypuszczał, że niecałe trzy tygodnie później, ten którego tak chwalił przeprowadzi wojskowy przewrót!

Uznawany za człowieka Allende Carlos Prats nie mógł oczywiście pozostać w Chile po 11 września. Był zbyt niewygodny. Rządzący krajem jego dawni podwładni pozwolili mu jednak zabrać całą rodzinę i wyjechać do są sąsiedniej Argentyny. Zapewnili go, że jeśli nie będzie angażował się w politykę to nic złego ani jemu, ani nikomu z jego bliskich się nie stanie. Kłamali. Rok później, 30 września 1974 roku, Carlos Prats i jego żona Sofía Cuthbert zginęli w wybuchu bomby podłożonej pod ich samochodem.

Wiele lat później do jej instalacji i detonacji przyznał się Michael Townley – Amerykanin, były agent CIA w Chile, który po pinochetowskim zamachu zaczął pracować dla DINA. I który obecnie, po odbyciu krótkiej kary więzienia, żyje w Stanach Zjednoczonych korzystając z Federalnego Programu Ochrony Świadków.


 >Technorati tags: , , , , , , , .

>Blogalaxia tags: , , , , , , , .

piątek, 04 sierpnia 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: Wojtek, 78.131.76.83.cust.bluewin.ch
2006/08/04 16:39:26
Swego czasu mialem nawet pewna sympatie dla Pinocheta. Wierzylem, ze wszystko co zrobil, zrobil z troski o ojczyzne. Okazuje sie jednak, ze to byla zwykla szuja. Tchorz i menda bez honoru. Chilijska armia powinna go zdegradowac, bowiem niegodzien jest oficerskiego (nie mowiac o generalskim) munduru!
-
Gość: maciek, 201.11.14.*
2006/08/04 17:18:51
Potezne grupy interesow bronia spokojnej starosci Pinocheta. Sa to nieoficjalne ugrupowania prawicowe, ktore swoja sile i wplywy zawdzieczaja Pinochetowi. W tych kregach lojalnosc jest duzo wazniejsza od sprawiedliwosci. General opusci ten padol w spokoju, w otoczeniu rodziny i wielbiacych go przyjaciol.Mimo socjalizujacej polityki P.Bachelet prawica ani na chwile nie stracila czujnosci oraz kontroli nad panstwem.To nie jest tak jak w Argentynie, gdzie moda na rewizje czasow tzw."procesu" wystarczyla, by wszyscy najwyzsi wlodarze dyktatur wojskowej musieli drzec o spokoj swej starosci.

Do autora blogu: Opuszczasz sie drogi Kolego - nic nie napisales o szczycie Mercosur w Cordobie, gdzie brylowali dwaj Twoji ulubiency - Chavez i Castro, ten drugi,notabene, tak rozpalajacy dzis wyobraznie i nadzieje wolnego swiata.

Dobry Blog...
-
2007/09/12 19:56:47
Bardzo ciekawe. I w ogole dzieki, za to ze tak cierpliwie nam przyblizasz ten niewatpliwie fascynujacy latynoamerykanski kontynent!