|
|
Blog > Komentarze do wpisu
PieroChodzi za mną od dobrych kilku tygodni. Kto? Piero – czyli jeden z najbardziej popularnych argentyńskich piosenkarzy. A dokładniej to jego piosenki za mną chodzą. Ich klimat i teksty najwyraźniej dobrze odpowiadają mojemu obecnemu nastrojowi. Pełnemu wielkich znaków zapytania, wątpiliwości i niepewności. Piero, tak jak wielku Argentyńczyków, ma włoskie pochodzenie. A nawet więcej niż pochodzenie – on po prostu urodził się we Włoszech. Do Argentyny Piero de Benedictis – bo tak brzmi jego pełne imie i nazwisko - dotarł z rodziną gdy miał już 3 lata. Karierę piosenkarza rozpoczął w 1964 roku po udanym występie w popularnym telewizyjnym programie „Remates Musicales”. To taki argentyński przodek naszej „Szansy na sukces”. W 1968 roku, wraz z José Tcherkaskim, utworzył duet Piero-José, który bardzo szybko dostał się na czołówki list przebojów zarówno w Ameryce Łacińskiej, jak i w Europie. Sukces i popularność nie zagwarantowały mu jednak bezpieczeństwa gdy władze w Argentynie przejeli wojskowi dyktatorzy. Przeciwnie, jego często zaangażowane teksty wyjątkowo się generałom nie podobały. W 1976 roku postawiono go przed wyborem: więzienie albo wyjazd z kraju. Wybrał oczywiście to drugie. Początkowo schronienie znalazł w rodzinnej Italii, ale szybko przeniósł się z niej do Hiszpanii. I choć wydawcy płyt proponowali mu interesujące kontrakty Piero postanowił „zawiesić” swą karierę muzyczną i aż do 1981 roku, kiedy wreszcie mógł powrócić do Argentyny, zamiast śpiewać i komponować... hodował organiczne marchewki i inną zdrową żywność na ekologicznym gospodarstwie „El Molino” pod Madrytem. To zamiłowanie do ekologii pozostało mu po powrocie do Argentyny: Piero kupił pod w Los Cardenales pod Buenos Aires ziemię i złożył Fundację Buenas Ondas, która opiekuje się dziećmi z biednych rodzin, pomaga szkołom i promuje w Argentynie rolnictwo organiczne. Obecnie ma 59 lat i wciąż śpiewa. Mnie podobają się jednak najbardziej jego pierwsze piosenki. Te najnowsze są zbyt idealistyczne, zbyt „peace and love” jak na mój gust. On sam zresztą przyznaje, że mottem obecnej twórczości jest „la paz interior, el amor y la solidaridad”. Chyba nie trzeba tłumaczyc? Ja ostatnio namiętnie słucham (tym bardziej, że kupiłem sobie niedawno iPoda!) tych z lat 60-tych. Nie postarzały się. Jak chociażby Como Somos, czyli Jacy Jesteśmy z debiutanckiego, wydanego w 1969 roku albumu „Mi Viejo”: Como se nos van los años Ahora cuesta recordar Y tenemos más edad Ahora somos un cuaderno De recuerdos arrugados Y nos vamos a un entierro De un amigo que tuvimos De un amigo que esta muerto. Todos tenemos parientes, tenemos Todos por algo lloramos, lloramos Somos de una vida corta, sabemos Todos siempre nos buscamos. Como se arruga la piel De nuestros seres queridos Como por las bocas viejas Se nos van yendo las venas Menos palabras tenemos Somos menos inocentes Y como vamos creciendo Para ser después la gente. Todos tenemos parientes, tenemos Todos por algo lloramos, lloramos Somos de una vida corta, sabemos Todos siempre nos buscamos. Como explicarnos el viento Que nos pega en este invierno Como explicarnos la muerte Que llega y es un recuerdo Somos como barrilete Que vuela y se rompe en flecos Somos con la tristeza Que llega en otoño y nos deja. Todos tenemos parientes, tenemos Todos por algo lloramos, lloramos Somos de una vida corta, sabemos Todos siempre nos buscamos... Amamos... Lloramos... Peleamos... Salvemos...
>Technorati tags: Argentyna, kultura, muzyka, Piero.>Blogalaxia tags: Argentina, cultura, música, Piero. poniedziałek, 21 sierpnia 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
la_polaquita
2006/08/21 08:38:55
Nie znam Piera niestety, ale bardzo lubię innego Argentyńczyka, Charlie Garcię. Sprawia wrażenie dość "rąbniętego", ale teksty ma super, najbardziej lubię "los amigos del barrio pueden desaparecer, la persona que amas puede desaparecer...", myślę, że jest właśnie o czasach dyktatury, choć uniwersalny charakter też ma przecież. Na jego piosenkach uczyłam się hiszpańskiego:) Pozdrawiam!
|