|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Argentyna dyskryminuje turystówArgentyna coraz bardziej mnie ostatnio zaskakuje. A dokładniej nie samo państwo, tyko rząd Nestora Kirchnera. I niestety nie są to miłe niespodzianki. Odnosze wrażenie, że argentyńscy ministrowie z coraz bardziej palą się do ręcznego sterowania gospodarką i coraz rzadziej stronią od populizmu. O „dojeniu” mieszkańców ościennych państw narzucając im wyższe ceny benzyny w pasie przygranicznym już pisałem. Teraz przyszła kolej na „dojenie” turystów. I to w starym sprawdzonym sowieckim stylu! Otóż od kilku dni narodowa argentyńska kompania lotnicza, Aerolíneas Argentinas, ma nowe ceny biletów na liniach wewnętrznych. Rządowy dekret pozwolił jej nie tylko na zwiększenie tych cen o 20 proc., ale też na wprowadzenia osobnego taryfikatora dla cudzoziemców nie będących rezydentami Argentyny. Dla nich ceny wzrosły nie o 20 proc. ale średnio o 200 proc.! I tak jak jeszcze w lipcu bilet lotniczy Buenos Aires-Mendoza-Buenos Aires kosztował wszystkich ok 200 dolarów, tak teraz ten sam bilet kosztuje zagranicznych turystów 600 dolarów. A Buenos Aires- Salta-Buenos Aires nawet 620 dolarów. Aerolíneas Argentinas są teoretycznie linią prywatną, ale w praktyce na rynku wewnętrznym znajdują się pod ścisłą państwową kontrolą. I na pewno nie jest przypadkiem, że rządowy dekret umożliwiający podwyżki i dyskryminację wydany został w zaledwie kilka dni po spotkaniu Nestora Kirchnera z szefami hiszpańskiej grupy Marsans, którzy są właścicielem ponad 90 proc. akcji argentyńskiego przewoźnika. Spotkaniu podczas którego Hiszpanie obiecali wzmocnienie siatki krajowych połączeń, oraz sprzedanie do 20 proc. udziałów w Aerolíneas argentyńskiemu Skarbowi Państwa. Zobaczymy jednak, czy na swojej chciwości się Aerolíneas się nie przejadą. FEDECATUR, wpływowa Federacja Regionalnych Izb Turystycznych już wysmarowała ostry list protestacyjny do rządu w Buenos Aires. Turystyczna branża obawia się, że decyzja przewoźnika „zabije kurę, która znosi złote jaja”, czyli zahamuje rozwój turystyki w Argentynie, a zwłaszcza w jej peryferyjnych regionach. I nie są to obawy na wyrost. W ciągu kilku dni od ogłoszenia decyzji o podwyżce cen dla cudzoziemców agencje turystyczne w takich oddalonych o stolicy miejscach jak Mendoza, Bariloche, czy Ushuaia zarejestrowały tysiące odwoływanych rezerwacji.
Zdaniem specjalistów od turystki tej niebezpiecznej tendencji raczej nie zmieni najnowsza decyzja przewoźnika, który postanowił pójść na ustępstwa i ogłosił, że cudzoziemcy, którzy przylecą do Argentyny na pokładach samolotów Aerolíneas Argentinas będą mogli kupować podczas swego pobytu bilety na loty wewnętrzne po cenach dla Argentyńczyków. Większość zagranicznych turystów dociera bowiem do Argentyny samolotami innych kompanii, bądź lądem lub drogą morską. Dla nich jedyną szansą na lot wewnątrz Argentyny za rozsądną cenę będzie chilijska kompania LAN, której argentyńska filia działa od ubiegłego roku. Chilijczycy zacierają ręce i powtarzają, że nie mają najmniejszego zamiaru wprowadzać cenowej dyskryminacji. Problem w tym, że siatka połączeń LAN wewnątrz Argentyny wciąż jest bardzo ograniczona, a loty nie tak częste. Z LAN Argentina, póki co, polecieć można z Buenos Aires tylko do Iguazú, Comodoro Rivadavia, Río Gallegos, Bariloche, Córdoby i Mendozy. Poza LANem i Aerolíneas nie ma już na dobrą sprawę nic – Southern Winds, American Falcon, CATA, LAPA, Aero VIP i Dinar w ostatnich latach zbankrutowały, bądź zawiesiły działalność. Regional Airlines ma obecnie już tylko jeden samolot, którym od czasu do czasu lata między dwoma (Parana i Concordia) prowincjonalnymi miastami bez większego znaczenia turystycznego, a stolicą. Istniejąca od zaledwie dwóch miesięcy kompania Andes także ma tylko jedną maszynę, którą lata tylko między Saltą i Buenos Aires, i co więcej postanowiła przyjąć ten sam system taryfikacyjny co Aerolíneas. Zaś Sol, który lata Córdobą, Rosario, Rafaelą, Santa Fe i Buenos Aires to przewoźnik, który z założenia celuje cenowo w biznesmenów. Pozostaje wprawdzie jeszcze LADE, czyli Líneas Aéreas del Estado - rządowa kompania latająca do najbardziej zapomnianych zakątków krajów. Bardzo mało jest jednak turystów, którzy korzystają z jej usług. Raz - że proces kupowania biletów jest długi i skomplikowany. Dwa - że rozkład zmienia się co miesiąc, loty wykonywane są wyjątkowo rzadko, a kilkunasto- bądź kilkudziesięcio-godzinne spóźnienia są normalne.Trzy – linie te są latającym muzeum lotnictwa: pasażerowie wożeni są w starych należących do wojska samolotach (Boeing 707, Fokker F-27, Twin Otter) przez wojskowych pilotów... >Technorati tags: Argentyna, turystyka, Aerolíneas Argentinas, LAN.>Blogalaxia tags: Argentina, turismo, Aerolíneas Argentinas, LAN. sobota, 26 sierpnia 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Aerolíneas Argentinas
z Aeroplan
W blogu Podr oacute ż na Południe pojawiła się niedawno bardzo ciekawa informacja o wprowadzeniu przez argentyńskiego narodowego przewoźnika Aerol iacute neas Argentinas tzw. podw oacute jnego taryfikatora: zagraniczni turyści płacić będą za ... » Wysłany 2006/09/02 03:49:24
Komentarze
2006/08/27 03:40:36
Nigdzie nie pisze, ze drozsze ceny benzyny przy granicach sa dojeniem turystow. To dojenie sasiadow. To nie to samo.
Co do cen biletow: narzekasz ze w Brazylii drogo bo bilet 250 dolarow. Chcialem zauwazyc ze miedzy 250 a 600 dolarow roznica jest jednak znaczna. Poza tym w Brazylii masz tanich przewoznikow: GOL, BRA, Ocean u ktorych - jesli sie za to odpowiednio wczesnie zabierzesz, mozna kupic bilety za przyzwoita cene. PKSu i autobusow w Ameryce Lacinskiej tez bym nie porownywal, bo nie ma w Polsce tras na ktoreych jedzie sie autobusem kilkadziesiat godzin... :) Dzieki za komplement! I odezwij sie kiedys na maila zdradzajac, gdzie w tej Brazylii mieszkasz?
Gość: maciek, 201.22.92.123.adsl.gvt.net.br
2006/08/27 17:47:22
DOJENIE SASIADOW
Mysle, ze jest akurat na odwrot. To mili sasiedzi doja Argentyne. A raczej doili z paliwa - do niedawna. Dodam, ze ciagle moga to robic w glebi kraju, ale pewnie nie chce im sie przejechac te 100 km. dalej, by zatankowac. TYMCZASEM Mimo ze Arg.osiagnela w 1988 samowystarczalnosc paliwowa, a w 1992 weszla do grona eksporterow ropy, to od 1998 wydobycie surowca spadlo z 49 mln.m.szesc. do 35 mln. w 2005 i ciagle spada, bo nie wykryto nowych zloz. Ocenia sie, ze za 2, 3 lata Arg. znowu stanie sie importerem paliwa wartosci ok.1.160 mln.U$D rocznie. WOBEC TEGO Nie ma potrzeby utrzymywac sasiada, ktory Argentyne doi z paliwa, zwlaszcza, ze to nie tylko transandyjski cwaniak, ktory nie pozwala wwiezc do siebie nawet jablka z Argentyny, a na granicy tak trzepie zywnosc, jakby to byly narkotyki, ale wszystkie inne kraje oscienne. AKURAT W TYM WYPADKU polityka rzadu arg. jest wiec zdroworozsadkowa. Nie chodzi o dyskryminacje i nie dotyczy ona wybranych. Chodzi o eliminacje szkodliwych aspektow roznic w prowadzeniu polityk gospodarczych w roznych krajach i obrone wlasnych obywateli. JESLI ZAS O TANICH LINIACH BRAZYLIJSKICH, - to z nimi tez roznie bywa. Mendoza zas juz nie kosztuje 600, ani Salta. 2006/08/27 18:05:02
Ten zakaz wwozenia zywnosci jest zrozumialy i nie ma zadnego zwiazku z ochrona rynku tylko przepisami fitosynitarnymi.
Zas jesli chodzi o paliwo to turystyke paliwowa uprawiali Brazylijczycy. Z Chile, ze wzgledu na geografie (gory do pokonania) tego praktycznie nie bylo. Poza kilkoma bardzo lokalnymi wyjatkami. Zas co do zloz ropnych to wydobycie spada przede wszystkim na brak inwestycji w infrastruktury wydobywcze i rafinacyjne. Oraz dlatego, ze sporo duzych zagranicznych firm z tej branzy wycofalo sie z Argentyny. Poza wszystkim Twoje argumenty zupelnie mnie nie przekonuja. Jestem zwolennikiem rozwiazan rynkowych, a nie ministerialnego sterowania cenami. 2006/09/02 03:56:42
Zainspirowany tym postem, pozwolilem sobie napisac troche wiecej o Aerolineas Argentinas, a zwlaszcza o bardzo ciekawej historii tej kompanii:
aeroplan.blox.pl/2006/09/Aerolneas-Argentinas.html
Gość: , host-84-9-51-187.bulldogdsl.com
2007/07/18 13:12:06
hej, krotka wzmianka na temat cen biletow w LAN Argentina, niestety chilijska linia poszla w slady Aerolinias, w kwietniu biezacego roku lecialem na trasie BA-Calafate-BA i za bilety zmuszony bylem zaplacic ponad dwukrotnie wiecej niz moja dziewczyna ktora pochodzi z Argentyny - ja 1150ARS, ona 540ARS. pozdrawiam.
|
Kolega widac troche siedzial w Ameryce, ale patrzy na jej problemy ciagle z lotu internetowego ptaka.
Powtarzam, paliwo jest drozsze dla cudzoziemcow tylko przy granicach, poniewaz wzdluz nich od dawna byly z nim klopoty a i kolejki, by przedostac sie przez granice nieznosne.
Jak wiadomo Chile nie jest zbyt szerokim krajem ,co sprzyja tankowaniu i spekulacji, nie widze wiec powodu dlaczego bratni kraj mialby korzystac z argentynskich niskich podatkow, obowiazujacych dla argentynskich obywateli.
Chilijczycy musza sobie wybrac taki populistyczny rzad, ktory im te podatki obnizy i tankowac, gdzie dusza zapragnie.
Co do cen biletow lotniczch, nie trzeba sie podniecac.W Brazylii sa one od dawna absurdalnie wysokie (150-250 U$D Iguacu-Rio np.),i to nie tylko dla turystow, ale i "swoich", a turystyka jakos nie upadla.
W Chile tez nie jest tanio latac, procz tego, ze oczywiscie nic dla turystow nie jest tanio.
Popyt reguluje ceny a ceny popyt. Niech sie kolega nie martwi o tyrystyke argentynska. Najwyzej beda jezdzic autobusami ci ktorzy nie maja na samolot, tak, jak to robia dziesiatki tysiecy biednych argentynskich turystow podrozujac co roku na ferie, wakacje, czy dlugie weekendy.
Notabene autobusy tez podrozaly, ale za to, jak wiadomo, ich jakosc oraz jakosc drog arg. o wiele przewyzszaja siermiezny PKS i nasze autostrady, wiec chyba nie ma problemu.
Krzyczy kolega o absurdach i niesprawiedliwosci..,jakby rzeczywiscie byl Chilijczykiem lub czytal tylko chilijska prase.
Co do populizmu...
Zaden rzad arg. nigdy od niego nie stronil. Nawet rzady wojskowe (choc nieskutecznie). To idiosynkrazja naszej "tierralatina". Nie tylko argentynska. To nie Lepper - to Peron,to Aliende, to Vargas, kawal tutejszej tradycji i osiagniec.
Zgoda, ze Kirchner sie zapedza na prawo i lewo, ale przed wyborami potrzebna jest kasa na finansowanie niezadowolonych oraz emerytow.
Taka logika dziejow.
Bardzo dobry blog.