|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wenezuela się zbroiDo wenezuelskiego portu wojennego Puerto Cabello dotarł w minioną sobotę rosyjski statek handlowy na pokładzie którego znajdowało się 30 tysięcy nowiutkich karabinów maszynowych AK-103 i 25 milionów sztuk amunicji do nich. To część arsenału jaki w minionych latach zamówił u rosyjskich kontrachentów rząd Hugo Cháveza. Karabinów AK-103, jednej z najnowszych wersji popularnego kałasznikowa, Wenezuela posiadać będzie w sumie 100 tysięcy. Brakujące 70 tysięcy wyprodukowanych zostanie jednak na miejscu, przez CAVIM. Kontrakt, o wartości 54 milionów dolarów, przywiduje bowiem przekazanie Wenezueli przez Rosjan technologii produkcji tej broni. Wenezuela stanie się więc trecim na świecie producentem AK-103. Poza Rosją karabiny te produkuje bowiem także od kilku lat Kuba. AK-103 zastąpić mają wysłużony ekwipunek wenezuelskiej armii składający się obecnie głównie z belgijskich karabinów z lat 50-tych ubiegłego stulecia. Modernizacja na kałasznikowach się jednak nie skończy. Wenezuela zamówiła już u Rosjan 15 bojowych helikopterów: sześć Mi-17, osiem Mi-35 i jeden Mi-26, za które zapłaci w sumie 2 miliardy dolarów. I jakby tego było mało, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, ujawnił w ubiegłym tygodniu w Caracas, że właśnie trwają negocjacje w sprawe zakupu przez Wenezuelę 18 kolejnych śmigłowców – Mi-17, Mi-35 i Mi-26T. A także bliżej jeszcze nie określonej ilości bojowych myśliwców Su-30. Ławrow podkreślił, że Rosji nie obchodzi ogłoszne niedawno przez Stany Zjednoczone embargo na sprzedaż broni reżimowi Cháveza. Zbrojenie się Wenezueli niepokoi jednak niektórych sąsiadów tego kraju, z Kolumbią na czele. Eksperci wojskowi tego kraju - z którym ostatnio Chávez ma nienajlepsze stosunki - podkreślają, że ilości zakupywanej broni znacznie przewyższają rzeczywiste potrzeby wenezuelskiej armii. I zastanawiają się co Wenezuela chce chociażby zrobić ze 100 tysiącami nowoczesnych kałasznikowów, skoro całkowita liczba jej żołnierzy z oficerami, generałami, marynarką wojenną, lotnictwem i Gwardią Narodową włącznie, nie przekracza 88 tysięcy. Kolumbijczycy (i nie tylko oni) obawiają się, że Chávez chce także uzbroić i wyszkolić różne latynoamerykańskie lewicowe partyzantki z ELN i FARC na czele. >Technorati tags: Wenezuela, Hugo Chávez, wojsko, armia, AK-103.>Blogalaxia tags: Venezuela, Hugo Chávez, ejército, AK-103. poniedziałek, 05 czerwca 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Będzie wojna?
z Podróż na Południe
W Ameryce Południowej zrobiło się nerwowo . Szczególnie na jej północy. Sobotnia akcja kolumbijskiej armii , w której zabito Raúl a Reyes a, wiceszefa lewicowej partyzantki FARC , ma potężne polityczne konsekwencje. I nawet nie tak bardzo chodzi o ... » Wysłany 2008/03/06 09:08:13
Komentarze
Gość: Paweł, dns2.21.pl
2006/06/05 10:40:39
No z tego co wiem, to Wenezuela ma spore zasoby ropy naftowej. Można tylko pozazdrościć temu krajowi prawdziwego gospodarza, który chce chronić swój kraj przez potencjalną inwazją "wiadomo kogo", która nawiasem mówiąc jest raczej mało prawdopodobna.
Gość: Maciek, 230.141.76.83.cust.bluewin.ch
2006/06/05 12:51:47
Gdyby "wiadomo kto" chcial rzeczywiscie zaatakowac Wenezuele, to te 100 tys. kalaszy i tak na nic by sie nie zdaly!
Gość: Paweł, dns2.21.pl
2006/06/05 19:41:05
Nie zapominaj, że tam jest dżungla. Pamiętasz Wietnam? Poza tym nie mówiłem nic, że "wiadomo kto" chce teraz zaatakować Wenezuelę, napisałem, że jest to mało prawdopodobne, po prostu na razie: po pierwsze mają inne cele, po drugie nie mają takiej potrzeby.
Gość: , cpe0011e67f3f1a-cm0011e67f3f19.cpe.net.cable.rogers.com
2006/08/05 05:33:36
Wenezuela ze wzgledu na "wiadomo kogo" sie raczej nie zbroi - chodzi pewnie o "towarzysza wiadomo kogo". A co do "towarzysza" - zobaczcie jak sobie nie radzi "w swiecie" - zalosne zuchwale i pewne siebie cymbaly.
"wiadomo kto" nimi rzadzi tak czy inaczej.
Gość: , 217.153.15.1*
2007/01/19 08:29:48
"wiadmom kto" juz wspominal o Wenezuali ... tez bym sie zbroil jakbym na ropie siedzial, najlepiej atomowke
Gość: , aef210.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/04 10:56:29
Wenezuela inwestuje w armie wlasnie ze wzgledu na USA.
Gość: maciek, 217.169.133.24*
2007/12/04 13:56:14
Tak, i na pewno te zbrojenia pomoga na wypadek (malo prawdopodobnego) konfliktu z USA. Nie rozsmieszaj mnie!
Gość: , aef210.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/06 14:54:21
Wenezuela nie jest panstwem,ktore moze stoczyc rownorzedny pojedynek z USA,ale znane sa przyklady,kiedy male zwierzatko z wlasciwym sobie zapalem (walecznoscia),potrafi zniechecic duzego drapieznika.
Gość: , aef210.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/07 09:54:46
Zwracam sie do wszystkich odwiedzajacych ta strone ,czy nie moglibyscie czesciej na niej goscic i od czasu do czasu podzielic sie swoimi refleksjami na temat w/w.?.
2007/12/07 11:09:57
@Gosc: To jest niestety wpis sprzed ponad roku, wiec wiele osob tu nie zaglada. Niemniej temat jest ciekawy.
Osobiscie wydaje mi sie, ze mozliwosc wojskowej interwencji USA w Wenezueli jest bliska 0. W tym masowym zbrojeniu chodzi raczej o proby udobruchania armii, ktorej pelnego poparcia Chavez nie jest pewny. I ma racje. Jako byly wojskowy wie jednak, ze zolnierze lubia "nowe zabawki" i je dostarcza im. Z drugiej strony armia jednak niezbyt przychylnie patrzy na prezydencki projekt utorzenia Gwardii Cywilnej. Czyli uzbrojenia i wytrenowania 100 tysiecy cywilow, wywodzacych sie przede wszystkim z najbiedniejszych dzielnic. Nikt nie ma watpliwosci, ze Chávez chcew ten sposob stworzyc w pelni mu lojalna przeciwage wobec zawodowej armii.
Gość: , aef210.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/07 16:25:25
Ciekawe jakie jest morale wenezuelskiej armii.Istnieje powazne zagrozenie ze strony CIA,ktora moze podjac dzialania destrukcyjne tzw. wojna psychologiczna,co sie swietnie sprawdzilo min. w Polsce.Wiadomo,ze zolnierze lubia nowe "zabawki",ajuz takie,ktore daja szanse na obrone wlasnego kraju to napewno.Byle Chavez nie przesadzil z ideologia,bo tego nikt nie lubi,mimo ,ze sprawa moze byc jak najbardziej sluszna.USA jest bardzo pazerne na surowce i dominacje w swiecie,teraz to "Oni" narzucaja lub probuja ,swoja "doskonala demokracje"
2007/12/08 12:55:26
@Gosc: Wydarzenia ostatnich tygodni pokazuja, ze z poparciem Chaveza wewnatrz armii nie jest najlepiej. Bo z ideologia to wenezuelski prezydent juz dawno przesadzil.
Jak wojskowy moze powaznie traktowac polityka, ktory opowiada, ze byc moze ktoregos dnia wysle swoich zolnierzy aby wyzwolili Antyle Holenderskie. Albo, ktory otwiera bazy wenezuelskiej armii w Boliwii, gdzie dumni boliwijscy indianie zaczynaja traktowac wenezuelczykow jak, nie przymierzajac, Irakijczycy Amerykanow? I gdzie szefowie boliwijskiej armii nazywaja ich "obcymi elementami w kraju"?
Gość: , aef210.internetdsl.tpnet.pl
2007/12/08 19:18:14
Czesc.To ze Indianie maja swoja dume,to tylko dobrze o nich swiadczy .Minely czasy ,kiedy bezwzgledni,cwani ludzie przekupowali ich "lustereczkami" .Odnośnie baz w Boliwi to, nie dziwie sie ,że Boliwijczycy nie są z tego powodu zadowoleni , tym bardziej że elita tego kraju, ma swoje ambicje i aspiracje.
Jak wcześniej napisałem,państwa te,czyli Ameryki Połodniowej,dały się zdominować USA.I do tej pory USA prowadzi politykę kija i marchewki. Chavez nie jest pierwszym człowiekiem,który w tym wszystkim sie pokapował,problem lezy w tym zeby umiał wdrożyć to o czym mowi. |