|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Morales bierze się za paliwaNo to zaczęło się. Boliwijski prezydent Evo Morales wybrał 1-go maja aby zrealizować swą główną przedwyborczą obietnicę – znacjonalizować złoża paliw (głównie gazu), oraz ich sprzedaż i dystrybucję. W pierwszomajowym orędziu do narodu indiański prezydent poinformował, że podpisał dekret na mocy którego: „Państwo odzyskuje własność, posiadanie, oraz pełną i absolutną kontrolę nad zasobami paliwowymi kraju”. Prezydencki dekret numer 28701 (najwyraźniej liderzy tego kraju lubią ten sposób sprawowania władzy) przewiduje przejęcie państwowej kontroli nad wszystkimi ośrodkami wydobywczymi, których produkcja w ubiegłym roku przekroczyła 100 milionów stóp sześciennych gazu dziennie. Zdaniem ekpertów oznacza to, że nacjonalizacja dotyczy ok. 82 proc. boliwijskiej produkcji tego paliwa. Morales oświadczył też, że decyzja ta stanowi „podstawowy filar rozwoju i uwolnienia państwa”. Problem w tym, że zdaniem więkstości specjalistów boliwijski państwowy koncern paliwowy Yacimiento Petrolíferos Fiscales Bolivianos (YPFB) nie posiada wystarczającego doświadczenia ani wiedzy, aby samemu zająć się wydobyciem i przetwarzaniem gazu. Dlatego Morales nie do końca chce wygonić zagraniczne firmy ze swego kraju. Na wzór tego co zrobił niedawno w Wenezueli jego polityczny mentor Hugo Chávez, boliwijski prezydent chciałby zrobić z zagranicznych operatorów podwykonawców i mniejszościowych partnerów YPFB. Choć nieznane są jeszcze szczególy, Morales poinformował dzisiaj, że zagraniczne firmy będą miały 180 dni na zaakceptowanie nowych warunków pracy w Boliwii. W uproszczeniu, z tego co napisano w prezydenckim dekrecie, wynika że zagraniczne koncerny będą dostarczać YPFB całość swej produkcji po cenach dyktowanych przez rząd. I będą musiały sprzedać YPFB pakiety gwarantujące kontrolę nad działalnością ich boliwijskich filii. Państwowy boliwijski koncern będzie miał też wyłączność na dystrybucję gazu w kraju, oraz jego eksport. Czy koncerny to zaakceptują? Wszystko zależy od tego jakie będą warunki finanowe oferowane YPFB. Ich zyski na pewno zmaleją, ale póki do interesu nie będą musiały dokładać to pewnie – tak jak zrobiły to w Wenezueli - poddadzą się dyktatowi. Choćby w nadziei, że warunki w przyszłości się zmienią. Bo w Boliwii władcy i prawa zmieniają się dość często. Moralesowa nacjonalizacja złóż paliw jest trzecią w historii tego kraju. I oczywiście dwie poprzednie (w 1937 i 1969 roku) także były, tak jak ta dzisiejsza, „ostateczne i definitywne”. Gra w każdym bądź razie jest warta świeczki – Boliwia posiada największe na kontynencie złoża gazu. Pozostaje mieć nadzieję, że Morales weźmie przykład z Cháveza i zachowa troche gospodarczego realizmu. Bowiem gdyby ceny oferowane przez YPFB okazały się na tyle niskie, że eksploatacja boliwijskich złóż okazałaby się nieopłacalna dla zagranicznych firm, kraj mógłby szybko znaleźć się w poważnych kłopotch. Jak bardzo pospieszna nacjonalizacja sektora paliw może być zgubna przekonała się nie tak dawno Argentyna. Nardowy koncern nie był tam w stanie eksploatować instalacji pozostawionych przez wygnane zagraniczne koncerny i Argentyna w kilka miesięcy zmieniła się w eksportera ropy w importera a na stacjach benzynowych ustawiały się gigantyczne kolejki oczekujące na rzadkie dostawy paliwa... Rząd w Buenos-Aires, oczywiście, szybko wycofał się z pochopnych populistycznych decyzji. Negocjacje z zagranicznymi firmami nie będą jednak w Boliwii łatwe. Nikt bowiem nie lubi negocjować pod presją karabinowych luf. Tymczasem Morales w kilka godzin po ogłoszeniu swego dekretu rozkazał boliwijskiej armii wejście na teren 56 najwięszych zagranicznych instalacji paliwowych. W tym do rafinerii Andina, będącej własnością hiszpańskiego koncernu Repsol YPF. Ciekawe jak zareaguje na to premier Zapatero, którego jeszcze kilka tygodni temu Morales zapewniał o chęci rozwoju boliwijsko-hiszpańskiej współpracy... Hiszpańskie ministerstwo spraw zagranicznych już kilka godzin później w oficjalnej nocie wraziło swe „głębokie zaniepokojenie” zaistniałą sytuacją. Boliwijska armia zajęła też strategiczne punkty w większości wrogich prezydentowi i zamieszkałych przez bogatych biznensmenów miastach Cochabamba i Santa Cruz.
Boliwijski prezydent. >Technorati tag: Boliwia, gospodarka, polityka, Evo Morales, nacjonalizacja, gaz, YPFB, Repsol YPF.>Blogalaxia tag: Bolivia, economia, política, Evo Morales, nacionalización, gas, YPFB, Repsol YPF. wtorek, 02 maja 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
2006/05/08 07:14:21
czy to ten pan, co paraduje w swetrze z alpaki? wybacz nieprofesjonalne podejscie;)
2006/05/14 22:30:58
...jak go w tym sweterku zobaczylam podczas jego wizyty w Palacu na Moncloa...wlasnym oczom nie wierzylam...
A wszyscy "w garniturkach" dylpomatycznie "sie usmiechali"... Dla mnie to wyrazny objaw braku szacunku... No co by to bylo, gdyby ZP przywital zagranicznego goscia w "domowym stroju" ? Albo w dresie??? Albo w stroju flamenco np ??? 2006/06/04 07:19:10
ale podobno ten sweterek to całkiem drogi jest i jakość dobra. ja mam szalik z alpaki, cala zimę go nosiłam i jak nowy;)
Gość: Maciek, 80-72-49-182.cmts.powersurf.li
2006/06/06 03:15:03
Sweterek jest calkiem drogi. I jest juz nawet lalka Barbie ubrana w identyczny!
2006/06/09 17:07:41
...wtedy to ten sweterek i w ogole On, przypominal mi ...obrazki z kartek Unicefu... Wzbudzal litosc...
Dzis juz jest jasne i oczywiste, ze to nie byla wizyta "biednego" i moje skojarzenie nie mialo nic wspolnego z Unicefem... To byla prezentacja...zwrocenie na siebie uwagi...demostracja swego "JA"... Takie mam wrazenie... |
Taaaaaa...
No ciekawe jak to bedzie...panie ZP...
Pzdr.