BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Kuba to raj. Dla samobójców...

Fascynują mnie już od dawna wszyscy zagorzali obrońcy Fidela Castro i jego reżimu. Ci, którzy z uporem twierdzą że Kuba jest rajem dla swych obywateli, nota bene masowo kochających swego wodza i jego rewolucję. I dorzucają jeszcze przekonanie, że Kubańczycy nie tęsknią za demokracją, przedkładają bowiem nad nią darmowe szkolnictwo i opiekę lekarską... Niektórzy przekonują wręcz, że Kubańczycy są jedynym wolnym narodem (bo pozostałe znajdują się w imperialistyczno-kapitalistycznych kajdanach...).

Najciekawsze jest to, że większość tych idealizatorów kubańskiego lídera máximo nigdy nie postawiła nogi na Kubie i pewnie w życiu nie rozmawiała nawet z żadnym Kubańczykiem... Bo na miejscu nie jest wcale tak różowo. Chociażby słynna kubańska medycyna tak naprawdę ogranicza się do okulistyki, która rzeczywiście jest na dobrym poziomie. Pozostałe dziedziny to poziom głębokiego PRL-u. Jeden z moich znajomych złamał sobie niedawno na Kubie nogę. Na nieszczęście dla niego stało się to daleko od Hawany i Varadero, gdzie są specjalne ośrodki zdrowia dla zagranicznych turystów. Korzystać więc musiał ze zwykłej, prowincjonalnej służby zdrowia. I zapewnia, że nigdy tego nie zapomni – nogę przed zagipsowaniem nastawiano mu na żywca i na czuja. Bo żadnych leków znieczulających nie było (mimo, że był gotów oddać wszystkie jakie miał dolary!), a roentgen nie działał. Od 6 lat, jak – przepraszająco – tłumaczył lekarz...

Ja sam mam z kolei własne doświadczenie z tamtejszymi „patriotami”. Pierwszego dnia gospodarz „casa particular” w której się kiedyś zatrzymałem, oczywiście wychwalał Fidela, Cubę i rewolucję. Po trzech dniach, podczas spaceru poza domem, zdradził że boi się podsłuchów i tajnej policji i tak naprawdę to marzy, że kiedyś uda mu się wyjechać za granicę. Nawet nie po to aby tam zostać („jestem już na to za stary”), ale żeby zobaczyć jak wygląda ten zakazany świat i jak żyją inni ludzie. A na pożegnanie ostrzegł mnie, żebym bardzo uważał z kim i o czym rozmawiam w tych „casas particulares”: -Bo my wszyscy gospodarze jesteśmy sprawdzeni przez partię i tajną policję i musimy zdawać tajne raporty.-

Nie o swoich podróżach po Kubie chiałem jednak dzisiaj pisać... I także nie o tych tysiącach Kubańczyków, którzy każdego roku ryzykują życiem, aby wpław, na oponie, na materacu, na czymkolwiek, próbując uciec z tego komunistycznego raju do Stanów Zjednoczonych. Nie. Ze specjalną dedykacją dla wszystkich wielbicieli Fidela chciałbym jedynie przytoczyć statystki Panamerykańskiej Organizacji Zdrowia (OPS). Która alarmuje, że na Kubie – w tym ponoć raju, w tym państwie wolnych, szczęśliwych ludzi – z każdym rokiem wzrasta liczba samobójstw.

W 2002 roku – bo to ostatni rok za który kubański rząd przekazał weryfikowalne dane – wskaźnik samobójstw wyniósł 18,1 na 100 tysięcy mieszkańców. To nie tylko rekord Karaibów, to nie tylko rekord obu Ameryk, to wręcz jeden z najwyższych wskaźników samobójstw na świecie! Dla porównania, drugi w tym tragicznym rankingu Urugwaj ma 15,9 samobójstw na 100 tys. mieszkańców; Stany Zjednoczone mają 10,6; Brazylia 4,8; Gwatemala 1,9. A położona nie tak daleko od Kuby Jamajka jest przeciwnym rekordzistą, ludzie wyjątkowo kochają tam swoje, nie takie przecież łatwe, życie. Odbiera je sobie zaledwie 0,1 ze 100 tysięcy mieszkańców.

Eksperci nie mają jednoznacznej odpowiedzi dlaczego Kubańczycy tak często targają się na swoje życie. Tym bardziej, że w kraju tym nie potwierdzają się żadne światowe trendy. Generalnie najczęściej życie odbierają sobie nastolatnie dziewczyny. Na Kubie robią to przede wszystkim dorośli, dojrzali mężczyźni. Kubańskie ministerstwo zdrowia nie neguje problemu, podkreślając jednak, że sytuacja jest lepsza niż 1982 roku, kiedy to fala samobójstw osiągnęła rekordowy wskaźnik 23,2. Być może jednak ówczesny tragiczny rekord zostanie wkrótce pobity. Według OPS, od mniej więcej połowy lat 90-tych, liczba samobójstw na Kubie ponownie stale rośnie. Specjaliści fenomen ten nazywają „zbiorową depresją”. I jako możliwe powody wymieniają brak perspektyw zawodowych i społecznych, brak nadziei na jakąkolwiek zmianę swojej sytuacji.

Jaką bowiem przyszłość ma przed sobą średni Kubańczyk? Pracę za marne pieniądze, mieszkanie w marnych warunkach, klaustrofobię związaną z życiem na wyspie, z której nie ma wyjścia, czytanie książek i informacji zatwierdzonych przez reżim... Zbyt mało aby żyć, zbyt wiele aby naturalnie umrzeć... Nic w sumie dziwnego, że niektórzy sobie w tym pomagają. Dziewczyna może jeszcze liczyć na to, że zakocha się w niej jakiś cudzoziemiec i pomoże wyrwać się z tego „raju”, ale facet...

Kapitan zawsze opuszcza okręt ostatni? ;-)


>Technorati tag: , , , , .
>Blogalaxia tag: , , , , , .
wtorek, 09 maja 2006, tierralatina
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: Marcin, 36-89.1-85.cust.bluewin.ch
2006/05/09 12:55:00
Watpie w to czy sie tu jakis wielbiciel Fidela odezwie. Niewygodnych faktow najlepiej wcale nie zauwazac!
-
Gość: grabka, os-gornik.bochnia.pl
2006/05/11 22:49:14
oczywistym jest, że ludzie, którzy popierają reżim Fidela świadomie sami siebie oszukują, gdyż jego prawdziwy charakter jest powszechnie znany. najbardziej go chwalą ci, którzy w życiu na Kubie nie byli. ten medal ma jednak także drugą stronę. równie bezlefleksyjnie są popierane działania Stanów Zjednoczonych wobec rejonu Karaibów, zwłaszcza przez ludzi, którzy niewiele o nich wiedzą. a to właśnie m.in te działania sprawiły, że Fidel poszedł drogą autorytarną
-
Gość: j.s.t., 200.35.35.19*
2006/05/12 00:12:37
"Najciekawsze jest to, że większość tych idealizatorów kubańskiego lídera máximo nigdy nie postawiła nogi na Kubie..." i krytykow castro takze.

"Eksperci nie mają jednoznacznej odpowiedzi dlaczego Kubańczycy tak często targają się na swoje życie. Tym bardziej, że w kraju tym nie potwierdzają się żadne światowe trendy. Generalnie najczęściej życie odbierają sobie nastolatnie dziewczyny. Na Kubie robią to przede wszystkim dorośli, dojrzali mężczyźni. Kubańskie ministerstwo zdrowia nie neguje problemu, podkreślając jednak, że sytuacja jest lepsza niż 1982 roku, kiedy to fala samobójstw osiągnęła rekordowy wskaźnik 23,2. Być może jednak ówczesny tragiczny rekord zostanie wkrótce pobity. Według OPS, od mniej więcej połowy lat 90-tych, liczba samobójstw na Kubie ponownie stale rośnie. Specjaliści fenomen ten nazywają „zbiorową depresją”. I jako możliwe powody wymieniają brak perspektyw zawodowych i społecznych, brak nadziei na jakąkolwiek zmianę swojej sytuacji."
jakie inne przyczyny wplywaja na tak wysoki wskaznik samobojstw?


-
Gość: Sylfida, 218-215-140-86.people.net.au
2007/09/04 14:22:32
Gosciu j.s.t, zerknij prosze tutaj: www.reportaze.blog-city.com/, znajomy wlasnie wrocil z urlopu na Kubie. Znajdziesz tam pare odpowiedzi na swoje pytanie.
-
Gość: , 84.77.12.2*
2008/01/25 04:48:48
Increible lo de CIEGO que es "nuestro" tierralaina. He vivido en Cuba un par de años. He PALPADO la idea de vida de unas personas que ven en su vida valores más allá de una tele en color.

El interior de una(s) persona(s) es lo que vale independientemente de lo que pasa en los paises limítrofes.

Es cuestión del sistema de valores que representa cada uno(a).

Lo tuyo "tierra" me parece una minimalización de un ser humano. Si. Nos vamos a orientar al consumo --> un vacío emocional humano. ¡Venga! A llenar las tripas y cerebros de unas tonterias mundiales.

Lo siento. SIN MI.
-
2008/01/26 02:37:50
@anonim: Nie ukrywam ze wole konsumizm od zamordyzmu. Zdecydowanie. A jeszcze bardziej wolnosc. I to wolnosc taka jak ja ja pojmuje, a nie taka jaka daje mi partia...