BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Denga w Iguazu

Odnoszę wrażenie, że hasło „choroby tropikalne” bardzo rzadko kojarzy się w Polsce z Ameryką Łacińską. Najczęściej myślimy o południowo-wschodniej Azji i oczywiście Afryce. Nie bez powodu zresztą - to rzeczywiście tam najłatwiej złapać jakieś egzotyczne paskudztwo.

Jednak Ameryka Południowa także nie jest wolna od zagrożeń. I to nie tylko w tropikalnej jej części, nie tylko w dżunglach Brazylii, czy Wenezueli - gdzie na podróżnych czyha chociażby żółta febra i malaria w najbardziej odpornej na lekarstwa odmianie. Nie, na baczności mieć się trzeba także w dużo mniej egzotycznych krajach jak chociażby w Chile i w Argentynie. W tym pierwszym wciąż dość popularną chorobą jest chociażby tyfus, w tym drugim grozi nam m.in. denga.

I nie jest to ryzyko tylko teoretyczne. Władze sanitarne Argentyny, Brazylii i Paragwaju są właśnie bardzo zaniepokojone spektakulatnym wzrostem zachorowań na tą przenoszoną przez komary chorobę, przeciw której nie ma żadnej szczepionki. Jej ognisko znajduje się w miejscu, gdzie stykają się granice tych trzech państw. W miejscu w którym znajduje się... wodospad Iguazu, jedno z najpopularniejszych wśród turystów miejsc w Ameryce Południowej! W ostatnich tygodniach zanotowano ponad 100 przypadków po stronie brazylijskiej, 30 w Paragwaju i 10 w Argentynie. Denga rzadko wprawdzie zabija, ale jest chorobą wyjątkowo uciążliwą przypominającą zwielokrotnioną grypę. Potworna gorączka, bóle mięśni, obrzęk mózgu, krwotoki... Pobyt w szpitalu gwarantowany. Tak więc uwaga! Także w Ameryce Łacińskiej!

Iguazu – ochrona przed komarami jest bardziej niż wskazana!

>tag: , , , , , , .

czwartek, 30 marca 2006, chilijczyk
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Denga w Buenos Aires z Podróż na Południe
Najwyższy czas 8211 argentyński rząd przestał w końcu udawać, że nic złego się nie dzieje i otwarcie przyznał, że kraj ma całkiem spory problem . Z komarami. A dokładniej z jednym, konkretnym jego gatunkiem: Aedes aegypti . Tym, który wywołuje ... »
Wysłany 2009/04/11 07:22:49
Komentarze
2006/03/30 06:28:21
Denga rzeczywiscie kroluje w Afryce - tam jej odmiana jest najniebezpieczniejsza, bardzo czesto smiertelna. W Azji jest na porzadku dziennym, zwlaszcza pod koniec pory deszczowej.
Mialam przyjemnosc przejsc te tropikalna chorobe, przebywajac jedynie w dzungli... miejskiej - Sajgonie. Symptomy to: wysoka goraczka (40 i wiecej), bole stawow i miesni (czlowiek czuje sie jak 80-latek), bol galek ocznych, brak apetytu i lekka wysypka.
Na denge nie ma szczepionki, ani specjalanego lekarstwa, leczy sie ja zwyklymi srodkami przeciwbolowymi (panadol, itp). Uwaga - nalezy absolutnie unikac aspiryny, ktora rozrzedza krew, podczas gdy denga powoduje czesto krwotoki, takze wewnetrzne. Takie polaczenie moze sie okazac smiertelne. Dlatego wazne jest upewnienie sie (badanie krwi), ze grypo-podobne objawy sa w istotcie zwiastunem dengi. Czas rozwoju choroby -7-10 dni od ukaszenia. Czas trwania - 7 dni. I oby nigdy wiecej!
Moze przydlugi ten opis, ale denga wydaje sie slabo znana przez spoleczenstwo choroba.
Pozdrawiam i uwazaj na siebie :-).
-
Gość: , 150.254.96.2*
2006/04/29 14:33:19
W ramach uzupełnienia mapy występowania dengi: Mój kolega zapadł na tą chorobę w Polinezji Francuskiej. Miał chwilę, w której myślał, że się przekręci (wziął aspirynę kiedy zaczęła dolegać mu gorączka), ale dość szybko został wyleczony.
K.S.
-
Gość: Maciek, 201.11.14.*
2006/08/03 02:51:51
Spoko,
W Iguazu/cu/ssu nie ma zadnej dengi. Od dawna nie slychac o nowych zachorowaniach.
-
2008/01/16 18:58:11
Ajajaj :)
Jak mam zalinkować takie choróbska :)
-
Gość: mumin66, user-89-108-225-174.mobile.playmobile.pl
2009/03/18 00:10:10
Co do dengi to dodam Kostarykę - okolice miasta Limon, Sequirress, Puerto Viejo oraz Panamę przy granicy z kostaryką - wyspy Bocas del Toro, miasteczko Changuinola. Ja w limonie przeleżałem w domku ok tydzień, dwa materace zalane potem, prawie nic nie jadłem - pół małego banana na dzień.... masakra. Kumpel miał podobnie. Domek mieliśmy poza miastem a za domkiem dżungla, więc komarów było trochę... Dodam ważną informację której nikt nie pisze - faktycznie nie ma szczepionki, aspiryna nie wskazana, ale najważniejsze to dużo pić by się nie odwodnić!!!! No i powinno się pić elektrolity - w kostaryce to się nazywa jakoś "słero" - jest w aptekach w proszku do rozpuszczania lub też są droższe napoje uzupełniające elektrolity. To ważne by nie uszkodzić sobie nerek, wątroby...
-
Gość: mumin66, user-89-108-225-174.mobile.playmobile.pl
2009/03/18 00:11:38
a i dopiszę - denga w ameryce centralnej ma tą postać łagodniejszą - bez krwotoków jak w afryce ale i tak jest wystarczająco męcząca, grypa przy niej to pestka...
-
Gość: Józef Korecki, public-gprs105808.centertel.pl
2009/04/29 01:13:29
Miałem dengę A gdy byłem w Argentynie.
Nie mogę zrozumieć dlaczego nie uodporniłem się w ten sposób na pozostałe szczepy B,C,D.
Józef Korecki
Instytut Fizykoch. Powierzchni i Katalizy PAN
-
2009/04/29 14:05:40
@Jozef Korecki: Nie jestem lekarzem wiec na to pytanie Ci nie odpowiem. Ale to prawda, ze przebycie dengi nie zapewnia odpornosci na ta chorobe. Przeciwnie - mowi sie, ze ktos kto byl chory na denge musi bardzo na siebie uwazac, bowiem powtorne zachorowanie jest bardzo czesto o wiele bardziej dotkliwe - objawy sa silniejsze.
Nie jestem nawet pewien, czy fakt ze byles chory na denge A zapewnia Ci jakakolwiek ochrone przeciw dendze A w przyszlosci. Ale - powtarzam - nie jestem specjalista, wiec moge sie mylic.
-
Gość: mumin66, 188.33.102.4*
2009/05/15 17:07:31
Faktycznie też słyszałem że drugie zakażenie dengą może być cięższe i z większą śmiertelnością. Być może bierze się stąd że denga potrafi uszkodzić wątrobę i nerki (przy odwodnieniu) więc drugi raz może być niebezpieczniejszy. Ale ja też nie jestem lekarzem, więc to tylko domysły.