|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Bachelet prezydentem!No i stało się! W Santiago rozbrzmiały na ulicach klaksony, załopotały niebiesko-biało-czerwone flagi: Chile wybrało nowego prezydenta! A dokładniej Panią Prezydent, gdyż – zgodnie z przewidywaniami – drugą turę wyborów wygrała Michelle Bachelet. Późnym wieczorem w niedzielę ministerstwo spraw wewnętrznych w Santiago poinformowało, że po podliczeniu 67 proc. głosów socjalistka ma 53,22 proc. poparcia, a jej przeciwnik – liberalny milarder Sebastian Piñera 46,77 proc. Ten ostatni zresztą uznał swą porażkę i złożył publicznie zwyciężczyni gratulacje. I choć wynik nikogo chyba nie zaskoczył, bo Bachelet w sondażach prowadziła nieustannie od rozpoczęcia kampanii, to niedzielne głosowanie nie było pozbawione emocji i pewnej dozy niepewności... Ostatni przedwyborcze badanie opinii publicznej wskazywało bowiem 45 proc. poparcia dla Bachelet i 40 proc. dla jej kontrkandydata, przy jednoczesnych 10 proc. niezdecydowanych. Czyli, teoreycznie, wszystko było możliwe... Teraz już jednak wiemy, że niespodzianki nie było. Piñerze nie pomogło nawet uderzenie w ostatnich dniach kampanii w ostry populizm. Na ostatnim wiecu w Valparaiso obiecywał wręcz, że stworzy... milion nowych miejsc pracy. W kraju w którym jest zaledwie 15 milionów mieszkańców, a bezrobocie jedno z najniższych na kontynencie (8,5 proc.) zabrzmiało to niemal jak pamiętne 100 milionów dla każdego naszego narodowego Lecha Wałęsy... Z tą tylko różnicą, że Wałęsie – prostemu elektrykowi – tyki ekonomiczny nonsens można było wybaczyć. Z ust ekonomisty po Harvardzie zabrzmiało to o wiele bardziej karykaturalnie. Tak czy inaczej, Chile stało się wczoraj drugim w Ameryce Łacińskiej krajem, w którym na najwyższe stanowisko w państwie - w powszechnych wyborach - wybrana została kobieta. Jak na kontynent znany z kultu „macho” to wydarzenie historyczne... Czy wiele ono zmieni? Gospodarczo raczej nie. Chile od już 14 lat rządzone jest przez tą samą socjalistyczno-chadecką kolalicję, której Bachelet była kandydatem. I to w dodatku rządzona tak skutecznie, że kraj ten stał się w ostatnich latach krajem o najlepszych w regionie ekonomicznych wskaźnikach – relatywnie niskie bezrobocie i stosunkowo niewielki procent osób żyjących w skrajnym ubóstwie, dynamicznie rosnący PNB. Nawet Piñera przyznał podczas kampanii, że w gospodarce nie chciałby zbyt wiele majstrować – nie zmienia się przecież konia, który wygrywa. Na jakie więc zmiany można liczyć? Przede wszystkim światopoglądowe. Bachelet nie ukrywa, że chciałaby poprawić sytuację kobiet, którach olbrzymia część w Chile wciąż zredukowana jest do bycia gospodynią i matką. Co więcej bardzo często samotną matką. W tym kraju rozwody istnieją od niewiele ponad roku, więc bardzo często mąż po prostu odchodził zostawiając żonę i dzieci bez środków do życia. Bo skoro nie było rozwodów, to nie było też alimentów... Wybór ten definitywnie i symbolicznie zamknął też erę Pinocheta. Generał, pozbawiony praw obywatelskich, nie mógł nawet wziąć oddać swego głosu. Nie pozostało mu nic innego, jak obserwować ze swego domowego aresztu jak obywatele kraju, którym rządził przez 17 lat, demokratycznie wybierają na prezydenta, córkę generała którego on sam kazał, w 1974 roku, zamordować. Córkę, którą jego siepacze przez wiele tygodni torturowali, przypuszczając że wraz ze swoją matką stała na czele tajnego spisku... Córkę, która wiele lat później, przez prezydenta Lagosa mianowana została wpierw ministrem zdrowia (z wykształcenia jest pediatrą), a później pierwszą w Ameryce Łacińskiej kobietą na czele resortu obrony (skończyła podyplomowe studia wojskowe w Stanach Zjednoczonych)... I na dodatek niewierzącą, samotnie wychowującą sw dzieci, dwukrotną rozwódkę (pobierała i rozwodziła się zagranicą)... Historia zatacza dziwne koła. W Chile bardzo dziwne... poniedziałek, 16 stycznia 2006, chilijczyk
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
sergiuszbober
2006/01/16 21:28:39
Gdyby tak u nas pojawiła się polityczka formatu Bachelet...byłoby wspaniale...marzenie ściętej głowy, prawda? Szczęśliwe Chile...zazdroszczę im cholernie.Pzdr, S.
2006/01/16 21:31:59
To jeszcze raz ja. Zapraszam do www.futbolin.blox.pl. Jeśli ktoś gustuje w latynoamerykańskim futbolu rzecz jasna...;-)
2006/01/17 17:14:40
Swietnie :)) Chile utrzyma gospodarke liberalna, otwarta na swiat, zyczymy powodzenia nowej Pani Prezydent :)
|