BloGalaxia

Blog > Komentarze do wpisu

Podatki to rzecz męska !

No i stało się to, co przepowiadałem kilkanaście dni temu. Chilijscy śledczy ostro dobrali się do tyłka rodzinie Pinocheta. Jak na razie żona i jeden z synów trafili za kratki. Oczywiście nie chodzi o odpowiedzialność za tysiące zabitych i zaginionych pod rządami generała, ale o ukryte przez niego przed chilijskim fiskusem miliony dolarów. Ten, który tak lubił powtarzać, że „poświęcił się Narodowi” i żył ze „skromnego generalskiego żołdu”, zgromiadził na kontach zagranicznych banków co najmniej 25 milionów dolarów. Tyle przynajmniej udało się do tej pory odkryć... Niewykluczone jednak, że tajny majątek dziadziusia jest jeszcze większy. Chilijska prokuratura prośbę o współpracę w śledztwie wystosowała ostatnio m.in. do Szwajcarii. Poszukiwanie nie jest jednak łatwe – dumny generał nie wahał się używać wielu paszportów i pseudonimów. Niektóre jego dodatkowe tożsamości były po prostu tasowaniem rzeczywistych imion i nazwisk, bo – jak to na Latynosa przystało – jest rzeczywiście w czym wybierać: Augusto José Ramón Pinochet Ugarte. Ale przybrał też przynajmniej dwa zupełnie wymyślone (i dość banalne!) aliasy: John Long i Daniel Lopez. Chilijscy prokuratorzy podejrzewają zresztą, że te nowe nazwiska i sfałszowane paszporty służyły nie tylko do zakładania kont bankowych, ale także do prywatnych zagranicznych podróży w czasach gdy na generale ciążyły już międzynarodowe listy gończe... Śledztwo póki co skupia się jednak przede wszystkim na generalskiej fortunie, kierujący nim sędzia Sergio Muñoz sprawę wojaży i fałszowania papierów zostawia na później. I choć prokuratura najwyraźniej nie wie jeszcze zbyt precyzyjnie skąd były prezdent ma takie pieniądze, to jednak zgromadzony dotąd materiał jest wystarczający aby postawić wreszcie pinochetowską familię przed sądem!

W Chile oczywiście bycie bogatym nie jest karalne, jednak - jak na całym niemal świecie - bogactwem swym dzielić się należy z fiskusem. Szczególnie, że w ojczyźnie generała nie jest on zbyt pazerny. Ale Pinochet tego nie robił. W swych deklaracjach podatkowych zawsze zgłaszał tylko swe „skromne dochody”. I przez długie lata właśnie tym na pozór niewystawnym, żołnierskim wręcz stylem życia, zyskał sobie sympatię sporej części chilijskiego narodu. Nawet liczne rodzinne rezydencje były tłumaczone względami bezpieczeństwa głowy państwa...

Tym większy był szok jego rodaków, a zwłaszcza politycznych sojuszników i spadkobierców, gdy w ubiegłym roku komisja śledcza amerykańskiego Senatu, zupełnie przypadkiem - przy okazji kompletnie innej sprawy, odkryła pierwsze generalskie konta: 5 milionów dolarów w banku Riggs. Wielu jego chilijskich zwolenników i współpracowników poczuło się wręcz zdradzonych. Inni z początku próbowali negować rzeczywistość: twierdzić że to nieprawda, bądź podliczać z jakich to legalnych źródeł i prezentów mógł generał uzbierać taką sumę. Jednak, gdy podjęte chilijskie i amerykańskie śledztwa zaczęły wywlekać na światło dzienne kolejne pinochetowskie konta i miliony, głosy jego obrońców zaczęły milknąć. Teraz już nawet pinochetowscy adwokaci nie twierdzą, że miliony nie istnieją. Przeciwnie – na początku roku zaproponowali ugodę. Chcieli, w zamian za zakończenie śledztwa, zapłacić 5 milionów dolarów tytułem podatkowych zaległości. Chilijskie państwo propozycję jednak odrzuciło i śledztwo nadal trwa. I wciąż odkrywane są nowe konta. Amerykanie jak dotąd ustalili, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych Pinochet posiadał, w ciągu ostatnich 25 lat, co najmniej 128 kont bankowych!

Nikt więc nie powinien się dziwić temu, że w tym tygodniu aresztowano żonę Pinocheta Lucię i jednego z ich synów Marco Antonio. Postawiono im zarzut współpracy w przestępstwach podatkowych generała. I raczej trudno będzie się im tłumaczyć, że o niczym nie wiedzieli, gdyż śledztwo wykazało już, że przez wiele lat, aż do października 2004 roku - kiedy to zagraniczne konta Pinochetów zostały zamrożone - żona, część synów (w tym Marco Antonio) i wnuków generała dostawało od niego każdego miesiąca po kilka tysięcy dolarów „kieszonkowego”... I oni oczywiście też nie deklarowali tych wpływów z zagranicznych banków. Mnie najbardziej rozbawiła jednak próba obrony Lucii Pinochet przez jednego z przyjaciół rodziny i bliskich współpracowników generała – Jorgę Arancibię. Ten senator i były szef chilijskiej armii stwierdził, że: „Normalnie to my, mężczyźni, zajmujemy się sprawami podatków, zezwoleń, zapłat i tym podobnych. W rodzinie jest to właśnie zadanie mężczyzny. Zdaję sobię sprawę, że jest to bardzo „machystowskie”, ale taka jest rzeczywistość społeczna w tym kraju. I musi to być jeszcze bardziej prawdziwe w małżeństwie mającym prawie 80 lat.” Mówiąc krótko, zdaniem senatora nie można żony Pinocheta oskarżać o przestępstwo, które w Chile popełnić może tylko meżczyzna... Może zdenie te podzielili sędziowie Sądu Apelacyjnego w Santiago? 82-letnia Lucia Hiriart Pinochet po zapłaceniu przez rodzinę 2 milionów pesos (blisko 4 tys. dolarów) kaucji odzyskała wolność. Z aresztu pojechała prosto do szpitala wojskowego.

Panowie Wołek, Kamiński i Jurek mogą jednak spać spokojnie – żona ich ukochanego generała, zdaniem bliskich, ma się stosunkowo dobrze – jest tylko trochę zdenerwowana i ma wysokie ciśnienie. Wkrótce powinna wrócić do domu. Marco Antonio, póki co, na świat spoglądać będzie jednak zza krat...

A w Santiago wciąż regularnie spotykają się osoby szukające „zaginionych” podczas reżimu Pinocheta synów, braci, marek, żon...

piątek, 12 sierpnia 2005, chilijczyk
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: