|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak to się zaczęło?Jeszcze kilka lat temu Ameryka Łacińska była dla mnie czystą abstrakcją. Wprawdzie od wczesnych lat młodzieńczych wiedziałem, że nie chce mieszkać ani w Polsce, ani w Europie, ale myślałem raczej o Azji, bądź Afryce. Czemu? Nie wiem! Takie podświadome głębokie przeświadczenie... Potem jednak niespodziewanie wtargnęła w moje życie czarnooka, kruczowłosa CHICA LATINA. Miłość mojego życia myślałem. Co gorsze myślę tak nadal... Choć równocześnie jej nienawidzę i mam nadzieję, że nigdy już jej nie spotkam. Dziwne to uczucie. Zwlaszcza po pięciu latach życia razem, planów, marzeń... Ale nie o tym chciałem pisać! Może kiedyś będzie ku temu lepsza okazja... Więc któregoś dnia Chica Latina powiedziała: „Musisz poznać moje korzenie, moją rodzinę, mój kraj...” I tak, kilka miesięcy później, wylądowałem w... Santiago de Chile. Grudzień, czyli pełna lata, słońce, upały. Spodziewałem się Trzeciego Świata, biedy i Indian na ulicy, a zastałem super-nowoczesną metropolię. Tętniące życiem pięciomilionowe miasto wciśnięte w andyjską dolinę. I to dopiero była tzw. miłość od pierwszego wejrzenia. W sekundę zapomniałem o Azji, Afryce. TO JEST MIEJSCE W KTORYM CHCE MIESZKAC! - zrozumiałem. Później dopiero, po kolejnych podróżach, zrozumiałem, że ta miłość nie dotyczy samego tylko Santiago, czy Chile, ale całej Ameryki Łacińskiej... Tych zapachów, pejzaży, muzyki, ludzi, nastroju... No właśnie. W sumie tylko to chciałem powiedzieć. Kocham ten kontynent. Tierra Latina! Mi Tierra Latina. Mi amor!
sobota, 02 lipca 2005, chilijczyk
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Komentarze
2005/09/09 09:49:15
no coz, rozumiem cie doskonale...jest coz takiego w Ameryce Lacinskiej co porywa dusze...Fajnie jest widziec ze sa inni ktorzy mysla i czuja tak samo, bo czesto wydaje mi sie ze mojej milosci do tych ludzi i zachwytu nad tym kontynentem,jego amtosfera nikt w Polsce nie moze zrozumiec... nawet wlasna rodzina...No coz, a chica latina, jak mowia latynosi ( z czym, nie zawsze sie zgadzam) "lo mejor es lo pasa" wiec jesli z ta nie wyszlo, to znaczy ze spotka cie jeszcze cos lepszego...pozdrawiam...
|
pozdrawiam,