|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego Santiago?„Dlaczego Santiago de Chile, a nie jakieś inne miejsce? Przecież Ameryka Łacińska jest tak wielka...” - to pytanie słyszę bardzo często. I choć odpowiadałem już na nie setki razy, to wciąż sprawia mi to pewien kłopot. No właśnie – dlaczego Santiago? Czemu to ta najbardziej oddalona od Europy i tonąca każdej zimy w duszącym smogu stolica tego kontynentu, a nie np. Buenos Aires - najbardziej europejska z latynoskich metropolii? Albo po prostu popularny i fascynujący Meksyk? Albo gorące Rio? Odpowiedź jest prosta i skomplikowana za razem. Mówiąc w największym skrócie – bo Santiago najbardziej mi się podoba, najbardziej je lubię. Schody zaczynają się gdy musze tłumaczyć dlaczego tak jest... I bynajmniej nie chodzi tu o żaden sentyment związany z Chicą Latiną, czy moją pierwszą podróżą na ten kontynent. Nie. Przede wszystkim i bardzo prozaicznie chodzi tu o tzw. komfort życia. Miasta takie jak Lima, La Paz, czy Quito mają bez wątpienia swój urok, ale bardziej dla turystów niż swych mieszkańców. Wysoka przestępczość, niezbyt rozwinięta infrastruktura telekomunikacyjna, korupcja urzędników – to wszystko sprawia, że codzienne życie szybko staje się udręgą. W Santiago internet działa rewelacyjnie, z łapówkami w urzędach nigdy się nie spotkałem, z bezpieczeństwem też nie ma większych problemów. Oczywiście jak na standardy latynoamerykańskie. Są w Santiago dzielnice, których lepiej nie odwiedzać, a gazety co jakiś czas donoszą o zdarzających się w nich strzelaninach. Jednak poza tymi gettami biedy, po hiszpańsku zwynymi „poblaciones”, nie powodów do obaw. Oczywiście trzeba uważać - zwłaszcza na kieszonkowców, którzy w Chile są niezwykle sprawni (o czym sam miałem okazję się już kilkakrotnie przekonać!). Nie jest to jednak powód, aby popadać w paranoję. Dla mnie o bezpieczeństwie Chile najlepiej świadczy fakt, że nie znam w Santiago nikogo, kto poruszałby się po mieście opancerzonym samochodem bądź/i z ochroniarzem, czy gnatem przy boku. A np. w Gwatemali, Paragwaju, Brazylii, Peru, czy Kolumbii takich osób znam całkiem sporo... W miarę bezpiecznie jest także w Buenos Aires i – mówiąc szczerze – stolicę Argentyny także brałem pod uwagę przygotowując mój latynoamerykański życiowy zakręt. Zwłaszcza, że niemal wszystko w Buenos jest znacznie tańsze niż w Santiago i co więcej mają tam o niebo lepszą kuchnię (ach te ichnie steki! Palce lizać!). Ale Chilijczycy mają z kolei lepsze wino... Jednak tak naprawdę decydującym argumentem było to, że z Santiago jest tak blisko w góry. Że wystarcza godzina jazdy samochodem aby uciec cywilizacji. Że podczas zimy można na weekend, ba - nawet na popołudnie, wyskoczyć na narty, na naprawdę rewelacyjne trasy... W Buenos Aires można o tym tylko pomarzyć. A godzina jazdy samochodem nie wystarczy nawet aby opuścić granice tego kilkunastomilionowego miasta. Jeszcze większy jest Meksyk i co gorsze, jak dla mnie, jest zbyt daleko od reszty Ameryki Łacińskiej. Pozostaje Montevideo – ciche, ładne i spokojne. No właśnie - zbyt spokojne, zbyt małe i nic się tam nie dzieje. Ani w mieście, ani w kraju. Mówiąc krótko – zadupie. Wiele osób mi mówiło, że idealnym, wręcz jednym z najprzyjemniejszych miast do życia w Ameryce Łacińskiej jest bryzylijskie Florianopolis. Ma ponoć wszystkie zalety wielkiego miasta i Brazylii, bez wad typu gangi, favelas i zaczepiające cudzoziemca na każdym rogu prostytutki. Być może. Ja jednak zdecydowanie wolę andyjskie, a nie plażowe klimaty. A poza tym mówię lepiej po hiszpańsku, niż po portugalsku... Pozostaje jeszcze Caracas. Przynajmniej dla tych co lubią całoroczne lato. Ponoć też niesłychanie sympatyczne miasto. Tak przynajmniej było do czasu, kiedy to za sterami Wenezueli zasiadł Señor Chavez . W ostatnich latach z Wenezueli się raczej wyjeżdża, a nie do niej przeprowadza. Sam znam kilkunastu Wenezuelczyków, którzy zdecydowali przyglądać się z zewnątrz reformom i eksperymentom przeprowadzanym przez prezydenta ich kraju... Rewolucyjne plany Chaveza są bez wątpienia ambitne i ciekawe, ale ryzyko że się one nie udadzą i wszystko skończy się kolejnym wojskowym przewrotem (ewentualnie inspirowanym w Waszyngtonie) są jednak dość spore... Oczywiście można szukać schronienia przed politycznymi zawieruchami w Caracas na przepięknym wenezuelskim wybrzeżu. Chociażby na popularnej ostatnio wśród Europejczyków wyspie Margaricie. Wielu z nich, także Polakaków, którym udało się odłożyć troche dolarów, szuka tam spokojnego, ciepłego i taniego życia. Dlaczego nie. Mnie wieczne wakacje jednak nie nęcą. Dlatego więc Santiago.
Widok na miasto ze znajdującego się w centrum Santiago Wzgórza San Cristobal
niedziela, 24 lipca 2005, chilijczyk
Blog Podróż na Południe serdecznie zaprasza wszystkich zainteresowanych tematyką Ameryki Łacińskiej i Karaibów do odwiedzania tierralatina.pl - jedynego chyba w Polsce serwisu internetowego poświęconego wyłącznie temu, tak pasjonującemu, fragmentowi świata. A także do dyskusji na towarzyszącym mu forum.
TrackBack
Gdzie się dobrze żyje?
z Podróż na Południe
Jedną z niespodzianek związanych z prowadzeniem tego bloga jest fakt, relatywnie regularnie dostaje emaile typu: 8222 Mam dosyć stresu, odłożyłem trochę grosza, chciałbym zostawić w cholerę Europę i zacząć nowe życie w Ameryce Południowej . Jakie ... » Wysłany 2007/04/23 17:49:07
|